MAGIC! – Rude


Hallo ihr Lieben,
ich bin ja immer noch im Urlaub und diesmal waren wir an den Papagayo-Stränden auf Lanzarote. Um dort hinzugelangen, musste man eine zwei Kilometer lange Schotterstrecke bewältigen, bei der man echt bisschen gezittert hat, ob nicht gleich der Auspuff oder sonst was am Fahrwerk abfällt. Aber zum Glück sind wir gut an dem Parkplatz angekommen. Dort haben wir drei von vier Stränden besucht. Am meisten hat uns der gefallen, auf dem komischerweise FKK war, obwohl es doch in Spanien offiziell kein FKK gibt – aber es war der ruhigste Strand mit den schönsten Wellen :) Und naja… die Geschlechtsteile haben wir einfach nicht weiter beachtet 😀 
Da es dort nur drei Parkplätze gibt und man zu den Stränden immer ein Stück laufen muss, kommt man an ganz tollen Klippen vorbei. Dort ist auch das heutige kleine Shooting entstanden. Das Kleid, das ich da trage, habe ich schon seit über fünf Jahren. Irgendwie hat es mir längere Zeit nicht mehr gefallen und es hing in meinem Schrank. Aber jetzt fand ich es doch ganz schön, vor allem für einen „Strand-Spaziergang“. Das Kleid ist vorne etwas kürzer und hinten länger. Es wird außerdem ganz easy hinten im Nacken gebunden. Es ist sehr luftig und für solch heiße Tage wirklich angenehm zu tragen.
Und wie findet ihr es?

Achso… die Insel die ihr im Hintergrund seht, ist schon Fuerteventura :)

Witam was,
jestem jeszcze na urlopie i tym razem byliśmy na plażach Papagayo na Lanzarote. Aby tam dojechać, trzeba było przejechać przez dwu kilometrowy odcinek z żwiru. Naprawdę byłam mocno spięta, czy samochód dojedzie bez większych uszkodzeń podwoziu. Ale na szczęście wszystko się udało i dojechaliśmy do naszego parkingu. Obejrzeliśmy trzy z czterech plaż, ale najbardziej nam się podobała ta, która się okazała plażą nudystów, chociaż w Hiszpanii oficjalnie takich plaż w ogóle nie ma – ale była to najładniejsza plaża z najlepszymi falami :) No i… na narządy płciowe po prostu nie zwracaliśmy uwagi 😀
Ponieważ można było tylko jedną drogą dojechać do trzech parkingów, które nie były od razu przy samej plaży, więc trzeba się było kawałek przejść. I tak właśnie trafiliśmy na to miejsce, gdzie powstała mała sesja. Sukienkę którą tu mam na sobie, mam już od ponad pięciu lat. Jakoś mi się przez ostatnie lata nie podobała i tak sobie wisiała w szafie. Ale teraz mi się znowu spodobała, a tym bardziej na takim tle i w takiej atmosferze. Sukienka jest z przodu trochę krótsza, a z tyłu dłuższa. Oprócz tego jest prosto wiązana na karku. Jest przewiewna i bardzo przyjemna w noszeniu. Jak się wam podoba?

Aha… ta wyspa w tle to już Fuerteventura :)

Xoxo
Moni

dress: Vero Moda
sandals: H&M
ring & bracelet: gift